fbpx

Jak mieć mniej w 8 krokach

“Zaniosłam swoje spodnie do zreperowania krawcowej. Nie posiadam w domu zbędnych rzeczy, jak igła i nici…” – brzmiały słowa z niewinnie odtwarzanego filmu. Mimo że byłam w mieszkaniu sama, pamiętam, jak spłonęłam rumieńcem wstydu. Oglądałam to video, przyszywając guzik do koszuli.

Posłuchaj tego, co mówią inni

Jakieś dwa, może trzy lata temu, kiedy kwestia zero waste w Polsce nie była jeszcze tak powszechnie poruszana jak teraz, pewna popularna blogerka podzieliła się w swoich mediach społecznościowych video, w którym opowiadała jak bardzo jest „pro eko-zero waste-local friendly”. Opowiadała o tym, jak zaniosła swoje spodnie do krawcowej mieszkającej niedaleko, dając spodniom drugie życie, a krawcowej uczciwy zarobek i wsparcie. Przyznam, że jakoś bardziej świadomie wtedy zaczęłam się zastanawiać nad mniejszą ilością rzeczy w moim życiu i starałam się jak najwięcej zaczerpnąć z doświadczenia innych ludzi. Tamtej blogerce zawdzięczam bardzo dużo informacji i inspiracji. Jednak z lekcją o igle i nitce musiałam się zmierzyć jeszcze wiele razy. 

Potęga wyrzucania 

Zrób sobie raz na parę miesięcy dzień na wyrzucanie. Pozbądź się tego, czego już nie potrzebujesz – tak przekonywała mnie moja ciotka, dajmy na to Ciotka Gertruda, która już jakieś dwadzieścia lat temu, rozpoczęła edukację naszej rodziny w temacie zero waste szafy i kuchni. Pochwalę się, że Ciotka Gertruda była ze mnie bardzo dumna, bo moja szafa pozytywnie przechodziła testy w jej oczach. Sądzę jednak, że był to przypadek, zbieg okoliczności albo po prostu niedopatrzenie. W moim liceum obowiązywały mundurki, więc siłą rzeczy moja garderoba była szczuplejsza o wiele ubrań. Na studiach też okoliczności przyszły mi z pomocą, bo miałam do dyspozycji naprawdę niewiele przestrzeni. Ach, ta siła prymuski… Poszłam więc na swoje. 

Ile Ty masz rzeczy! 

Odwiedzający mnie po raz pierwszy (lub zwiedzający moje mieszkanie) zwrócą uwagę na trzy rzeczy: ile tu jest książek – to będzie pierwszy okrzyk. Drugi: ile Ty masz rzeczy w kuchni i trzeci: ale tu jest dużo kwiatków – to bardziej w sferze moich marzeń, ale w rzeczywistości też się zdarza. A jednak twierdzę o sobie, że mam wystarczająco. Wystarczająco to znaczy w sam raz, tyle ile potrzeba, optymalnie, dobrze. Nie trzymam książek, których nie przeczytałam, nie przeczytam i nie są mi potrzebne do pracy czy edukacji. Nie mam niepotrzebnych kwiatków (można w ogóle mieć niepotrzebne rośliny?) i w mojej kuchni znajduje się wszystko, czego potrzebuję, a nawet nie wszystko! Nie, nie uważam teraz, że gofrownica to podstawowy sprzęt AGD, nie uważam nawet, że piekarnik jest takim, ale lubię jeść gofry, jadam je dość często, więc mam gofrownicę. Posiadam też piekarnik, który znacznie ułatwia przygotowanie mi posiłków zgodnie z moimi preferencjami. Powoli zmierzam już do tezy, którą chcę postawić: posiadanie zbyt wiele jest zależne od sytuacji, w jakiej jesteś. Nie zawsze posiadanie igły i nici we własnym domu jest zamachem na minimalizm – ba! Ich nieposiadanie też nie! 

Co zatem zrobić, by sprawdzić, jak wyglądają nasze szafy? Proponuję ćwiczenie, zawierające 8 kroków. Nie są one zależne od siebie. Możesz zastanowić się nad jednym, nad wszystkimi, nad wybranymi. Mnie to pomaga przeglądać swoje szafy i szafki. 

1. Jeśli czegoś nie założyłeś przez rok, pewnie już tego nie założysz. 

To najprostsza metoda na przegląd szafy. Są rzeczy, które lubiliśmy kiedyś, często je zakładaliśmy, a teraz rozmiar mają już nie ten lub coś się zmieniło w naszym postrzeganiu tego co estetyczne czy użyteczne. Warto jednak pamiętać, że zasada nie powinna dotyczyć wszystkiego. Osobiście wyjęłabym z niej ubrania specjalne: może nie każdego roku zakładamy najgrubszą z naszych kurtek, może nie każdego roku uda nam się wyjechać na wakacje, w których założymy kostium kąpielowy. Trzeba też się zastanowić, czy osławiona już w tekście MINIMALIZM I WIOSENNE PORZĄDKI biała koszula wydawać by się nie noszona już od bardzo dawna, na pewno nie jest czymś, co w specjalnych warunkach będzie nam potrzebne. 

2. Zniszczone czy zakurzone?

Są ubrania, których nie nosimy. Są rzeczy, których nie używamy. Tak się może zdarzyć. Dobrze jest jednak ocenić, czy rzecz jest zniszczona i nie nadaje się do używania, czy jest nieco nadszarpnięta czasem i zakurzona. Trudno się do tego przyznać, ale jako ludzie mamy tendencję, by odejmować wartość rzeczom, których nie lubimy i dodawać zalety tym, które lubimy. Jeśli masz możliwość, żeby poprosić o opinię kogoś innego zrób to. Koleżanka, która jest miłośniczką secondhandów, na pewno trafniej oceni, czego warto się pozbyć, a co może komuś posłużyć. Z uwagą przyglądnij się zakurzonym produktom w kuchni. Jeśli masz dwie kilogramowe torebki kaszy gryczanej, które kupiłeś postanawiając w końcu zdrowo się odżywiać, to najwyraźniej plan nie pokrył się z rzeczywistością. Jak to zmienić?

3. Przeszłość w teraźniejszości 

Autorefleksja i refleksja w ogóle są potęgą. Po pierwsze, zapamiętaj, co nie cieszy się powodzeniem w Twojej kuchni. Jeśli czegoś nie lubisz, to pewnie nie będziesz często po to sięgał. I nie łudźmy się – zmiany są możliwe, ale wymagają czasu i sposobu. Jestem przeciwnikiem wyrzucania żywności, mam ten komfort, że nawet z nielubianym produktem umiem sobie poradzić. W kuchni podobnie jak w garderobie – możesz zapytać innych o radę, możesz się podzielić z kimś tym, czego masz w nadmiarze lub po prostu tego nie wykorzystujesz. To samo dotyczy ubrań, sprzętów i bibelotów. Nigdy nie lubiłaś pisać ręcznie? Nie, zakup papierowego plannera nie zmieni Twojego nastawienia, podobnie jak hantle, skakanki i gumy oporowe nie sprawią, że nienawiść do ćwiczeń przerodzi się w wielką miłość do tego typu ruchu. Przyglądanie się sobie pozwala unikać zakupowych wpadek. 

4. Lista rzeczy potrzebnych nie jest obiektywna. 

Nie czarujmy się, że wszyscy możemy mieć to samo i tego samego nie potrzebujemy. Nie staraj się na siłę przekonać wszystkich, że posiadanie pięciu par spodni i 10 podkoszulków to naprawdę wszystko, co jest potrzebne, a jedna biała koszula zdecydowanie wystarczy. Staram się być dobra dla tych, którzy np. z racji wykonywanego zawodu zobowiązani są do dress codu. Nie da się ukryć, że mamy profesje, które z racji pokładanego w nich zaufania społecznego, powinny charakteryzować się określonym ubiorem. Z doświadczenia moich koleżanek pedagożek wiem też, że w edukacji pomoce naukowe są ważniejsze niż obrazki na interaktywnej tablicy. To, czego potrzebujesz Ty, jest pewnie inne niż to, czego potrzebuję ja. Zanim uwierzysz na ślepo blogerom, influencerom, celebrytom i Ciotce Gertrudzie pomyśl chwilę o swojej sytuacji. 

5. Kuchnia-mol! 

Rozprawiliśmy się już z nadmiarem kaszy gryczanej. Ale tak serio, jak nie posiadać w szafkach kuchennych zbyt wiele? Zdecydowanie jestem zwolennikiem teorii, że zakupy powinny być planowane i raczej niezbyt częste – nigdy nie latałam do sklepu codziennie, bo to dla mnie strata czasu i… pieniędzy. Wolę zrobić zakupy raz na tydzień i zaoszczędzony czas wykorzystać w inny sposób. W zapasach kuchennych najistotniejsze jest przechowywanie. Optymalne warunki dla żywności sprawią, że dłużej utrzymuje świeżość i zdatność do spożycia. Błędy w tym temacie są tragiczne w skutkach i wie o tym każdy, kto choć raz nabawił się moli spożywczych z powodu porzuconej resztki mąki lub nieodpowiednio zabezpieczonych orzechów. Zachęcam, żeby w trakcie robienia listy zakupowej spojrzeć także do szafek kuchennych, szuflad z przyprawami i tam, gdzie trzymamy słoiki, puszki, suche produkty. Polecam też kuchenne wyzwania dla samego siebie, czyli, by dzień planowanych zakupów przesunąć o… jeden dzień. Najczęściej kiedy tak robię okazuje się, że nie tylko nie głodowałam, ale też odkryłam nowe połączenie smakowe i nie przegapiłam daty zdatności do spożycia. 

6. Przyjaźnie z kalendarzem 

Przyglądanie się temu, co masz, będzie przynosiło zdumiewające efekty, kiedy będziesz robić to regularnie. W kuchni zdecydowanie częściej niż w garderobie, ale nie bezrefleksyjnie i mechanicznie. Wybierz sobie dwa do czterech momentów w ciągu roku na przegląd szafy, może przed świętami, może na wiosnę i przed zimą? Może na urodziny i w trakcie urlopu? Ty wiesz najlepiej. Wpisz ten czas w kalendarz, ustaw sobie przypomnienie na paręnaście dni przed. Przygotuj się i daj sobie czas na realizację. 

7. Skarbonka drobnych komunikatów 

Najbardziej efektywne wprowadzanie zmian, to działanie, które stało się nawykiem. Cokolwiek wydarzy się w segregacji tego, co masz, bądź dla siebie dobry. Trudno Ci się za to zabrać? Ok, nigdzie nie jest powiedziane, że każda zmiana musi wydarzyć się od razu. Pamiętasz historię z igłą i nitką? Dziś cieszę się, że wtedy, kiedy pierwszy raz pojawił się ten temat w mojej głowie, nie uległam. Myślę, że zdecydowanie byłoby z tego powodu więcej strat, niż korzyści. Ciotka Gertruda też była dobrym duchem, ale na pozytywny wpływ jej działań złożyło się wiele jej wspaniałych cech, przede wszystkim uśmiech, dobry humor i brak rygorystycznego przymusu. Jeśli do zmian chcesz zachęcić partnera, współlokatora, rodzica czy dziecko, pamiętaj o tym, by wysyłać pozytywny, budujący przekaz. Siebie chwal i karm taką samą dawką wsparcia, jak innych. 

8. Spokojne serce i zadowolony umysł 

Stan idealny to taki, w którym możesz spokojnie żyć i dobrze funkcjonować, w którym nie przytłacza Cię ani ilość rzeczy ani wyrzuty sumienia. To chyba klucz do posiadania nie za dużo i nie za mało. Zrób przegląd tego, co masz. Zastanów się nad tym, czego potrzebujesz. Wybierz to, czego używasz. Spróbuj dać drugie życie temu, co nie przyda się u Ciebie. A jeśli czegoś nie masz i nie jest to konieczne do życia, może warto dać sobie czas na zweryfikowanie czy naprawdę jest Ci to potrzebne i na pewno chcesz to mieć. Jeśli o czymś marzysz już naprawdę długo, śnisz po nocach o jakimś przedmiocie to… pamiętaj, że mówienie o marzeniach pomaga w ich spełnianiu. Twoi bliscy ucieszą się, dając Ci prezent, który Cię zadowoli. Ja marzę o garnku do pieczenia chleba, książkach Nigelli i małej Pilea peperomioides w białej doniczce…

Nasza misja

V mag to wartościowe treści o diecie roślinnej, zero waste i szeroko pojętym świadomym życiu. Rozmawiamy z inspirującymi osobami i dzielimy swoimi przemyśleniami. Chcemy przekonać Cię, że da się znaleźć złoty środek między codzienną gonitwą a życiem zgodnym z naturą. Poszukajmy go razem!